Medyczne i społeczne konsekwencje projektu ludzkiego genomu

Historia biologii na zawsze zmieniła się dekadę temu odważną decyzją o uruchomieniu programu badawczego, który w najdrobniejszych szczegółach scharakteryzowałby cały zestaw instrukcji genetycznych człowieka. Pomysł uchwycił publiczną wyobraźnię, być może mniej w sposobie wojen amerykańskich na raka i nabytego zespołu niedoboru odporności niż w sposobie wielkich wypraw – tych Lewisa i Clarka, sir Edmunda Hillary ego, a nawet Neila Armstronga. Naukowcy chcieli zmapować ludzki teren genetyczny, wiedząc, że doprowadzi to do wcześniej niewyobrażalnych spostrzeżeń, a stamtąd do wspólnego dobra. To dobro obejmowałoby nowe zrozumienie genetycznego wkładu w chorobę człowieka i opracowanie racjonalnych strategii minimalizacji lub zapobiegania fenotypom chorobowym w ogóle. To przedsięwzięcie było zarówno niesamowite, jak i ryzykowne. Książka instruktażowa – ludzki genom – była znacznie większa niż jakikolwiek dotychczasowy sprzęt genetyczny, aw 1990 r. Narzędzia nie były jeszcze wystarczająco mocne, by wykonać to zadanie. Krytyczne pytania społeczne, takie jak to, czy nowe technologie czytania naszej konstytucji genetycznej będą kwestionować naszą tożsamość, nasze podstawowe prawo do prywatności lub naszą wolność od dyskryminacji, pojawiają się bez odpowiedzi.
Jednak publiczna inicjatywa naukowa tak ostro skoncentrowana na molekularnej esencji ludzkości była zbyt intrygująca i zbyt obiecująca, by ją zrezygnować. Od lat siedemdziesiątych prawie wszystkie badania biomedyczne doprowadziły do powstania tego genu, ponieważ geny zawierają podstawowe informacje o tym, jak ludzkie ciało wykonuje swoje obowiązki od poczęcia aż do śmierci. Między nimi, oczywiście, nasze ciała walczą o przetrwanie w trudnym środowisku. W dużej mierze, ale nie do końca, na żądanie naszych genów, radzimy sobie lepiej lub gorzej.
Nic dziwnego, że naukowcy zajmujący się chorobami chcieli spakować swoich wiodących podejrzanych genów tak szybko, jak to możliwe i przy jak najmniejszym koszcie. To nie był mały porządek – 80 000 ludzkich genów jest rozproszonych w całym genomie jak gwiazdy w galaktyce, z genomowymi latami świetlnymi niekodującego DNA pomiędzy. Miliardy i miliardy niezbadanych jednostek DNA (około 3 miliardy par zasad u ludzi) frustrują poszukiwania regularnie pod koniec lat 80., często przy ogromnych kosztach zdrowotnych i finansowych. Jeśli łowcy genów mieli wydobywać cuda z ludzkiego genomu, potrzebowali mocniejszych narzędzi i bardziej ambitnych strategii.
Przyspieszone cele sekwencjonowania ludzkiego genomu
W 1988 r. Kongres przydzielił fundusze Departamentowi Energii (DOE) i Narodowym Instytutom Zdrowia (NIH), aby rozpocząć planowanie Projektu Ludzkiego Genomu. Planiści wyznaczyli 15-letni okres czasu, szacując, że cena wyniosłaby 3 miliardy dolarów, i sformułowali formalne cele, aby wykonać to zadanie.1 października 1990 r. Oficjalnie rozpoczął się projekt Human Genome. 2 Zgodnie z wcześniejszymi planami, w roku 2005 rasa ludzka byłaby świadkiem swojego własnego projektu.
Jednak jesienią 1998 r. Poprawa technologii, sukces w osiągnięciu celów wczesnego mapowania (patrz poniżej), pojawiające się możliwości badawcze oraz rosnące zapotrzebowanie na sekwencję ludzkiego DNA skłoniły liderów projektów w Stanach Zjednoczonych i za granicą do obiecania planu – kompletna sekwencja DNA ludzkiego genomu – dwa lata przed planowanym terminem, w 2003 r.3 Technologia do wykonania tego zadania jest już dostępna
[przypisy: oprogramowanie stomatologiczne, belimumab, polyporus ]
[podobne: łupież tłusty, ciosmy, malwa czarna ]